Dość osobliwe rekomendacje - Afrojax


Są dwa typy ludzi. Pierwszy: kiedy przyjmuje w domu gościa, na wstępie rzuca „Nie no co Ty, nie zdejmuj butów i tak jest syf” - a tak naprawdę w środku gotuje się ze złości, że przybysz naniesie mu np. błoto na świeżo wytrzepany dywan. Drugi typ: siedzi cicho, jest przesadnie kulturalny. Dla niego normalne jest, że idąc w gości zdejmuje się obuwie. Przecież tak go wychowali, ale jeśli gość w jego domu tego nie uczyni, to jakoś przeżyje. Grzecznie przemilczy i po zakończeniu wizyty z niesmakiem, ale posprząta. Powtarzając sobie pod nosem „Gość w dom, Bóg w dom". Trzeci :D to typ Afrojaxa, który na dzień dobry przywita gromkim „Zdejmuj kurwa te brudne buciory!”. Przybyły w moment szybciutko wyskoczy z wierzchniego okrycia stóp.

Afro na nowej płycie znowu jest sobą, trochę złagodniał, bo przecież prawie każdego to czeka - sam „Zrozumiesz kiedy przyjdzie" do Ciebie - ale to wciąż On! Nie stwarza żadnych pozorów. Zamiast nawijać nam makaron na uszy, nawija szczere do bólu linijki. Czasem robi to bardzo ordynarie, ale wybaczcie mu to, bo dobrze chłop prawi.

Można mieć wyjeban* i można mieć wyjebane. Czyli albo udawać, że ma się albo rzeczywiście mieć i pokazywać to światu nie bojąc się konsekwencji i spełniać się w tej osobistej szczerości postrzegania życia - czasem mocno brudnej szczerości. Afrorjax należy do tej nielicznej drugiej grupy, ponieważ porusza przemyślenia, które niejeden zabija w swej głowie już w fazie zygoty. Uważając je za myśli nie do pomyślenia, bo wstyd mu za to, co wyprodukował jego własny umysł. Są sprawy, o jakich nie mamy ochoty myśleć, a co dopiero mówić, czy słyszeć. Michała to oczywiście nie dotyczy. Zdaje się pytać - „Konwenanse, a co to?". Oprócz sfery wewnętrznej (dla mnie gigant to kwestia rodzicielstwa) pstryczek w nos dostaje się też popkultura i absurdalna codzienność życia w kraju nad Wartą. Od dziś człowieka maksymalnie szczerego określam: Szczery jak Aforjax.

Szkoda, że ta płyta pewnie znów przejdzie bokiem i Afro nie uratuje polskiego rapu, tak jak nie uratował polskiego punk-rocka, ale to TYLKO opinia mas. Dla mnie zrobił to i to. „Niestety Nie Da Się Olać Systemu” oraz „Nikt Nie Słucha Tekstów” to albumy, które w końcu coś zmieniły/zmieniają i wnoszą długo oczekiwaną postępowość. Prawdziwe kozaki nie muszą siedzieć na tyłach autobusu podczas wycieczki szkolnej, skupiając na sobie uwagę reszty. Afrojax może być kozakiem siedząc na pierwszych miejscach, wmieszany wśród niewyróżniających się grzecznisi i kujonów. Ba! Może nawet siedzieć obok belfra zaraz za kierowcą. Będąc najniżej w hierarchii szacunku kolegów i koleżanek. Odludek, którego nikt nie kuma i nikt nie lubi. Taki w głowie ma jednak swoje i ta tykająca bomba pewnego dnia eksploduje. Każdy będzie w szoku mówiąc „Przecież on chyba nawet nie potrafił mówić!?!”. Muzyka potrzebuje takich nieobliczalnych „wariatów”, którzy kiedyś w końcu wstrząsną sceną. Mam nadzieję, że dożyje tych czasów z uwagi na fakt, iż „Dawno nie było tu wojny".

Goście z płyty raczej nie zdjęli butów wchodząc do mieszkania Afrojaxa. Wnoszą w nich i na nich wszystko, co najlepsze i charakterystyczne dla ich stylów. Idealne dopełniają materiał gospodarza, będący zarazem kontrastem dla jego rozkmin.

Przy tak dobrej liryce, podkłady schodzą na drugi plan, ale nie można im odmówić jakości. Bo do takich tekstów muza musi być odpowiednio przystosowana. Teksty muszą w niej odtajać, a następnie przegryźć się, aby całość była jadalna. Tutaj mało tego, że jest jadalna, do tego jest smaczna. Zresztą spróbujcie sami.

O rapie dziś mowa więc przyznam się do czegoś. Byłem pewny, że Metallica zagra coś z repertuaru Filipa i Kuby…

Zdjęcie – Afrojax / fot. Dr Animal Cannibal Pizza
Linki do albumu: Spotify / Tidal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 przez wielkie M