Dość osobliwe rekomendacje - Artur Andrus


Sezon urlopowy ruszył na dobre, więc dziś zamiast rekomendacji muzycznej, będzie turystyczna.
„Wypoczynek to największe z dóbr” – taki cytat jakiejś zapewne mądrej głowy powitał mnie na wejściu do nowo otwartego Biura Podróży „Andrut” mieszczącego się przy ulicy Sokratesa 18. Ileż w tym słowach jest prawdy! Wypoczynek najczęściej związany jest z podróżowaniem, a jak rzekła kiedyś moja teściowa, po tym, jak z Dworca PKP Poznań Główny dojechała tramwajem do IKEA - „Podróże kształcą". Z tymi słowami również trudno się z nie zgodzić i nie ma znaczenia czy są to wojaże małe, czy duże. Z takich wyjazdów wypada czy wręcz trzeba coś przywieść, aby można było się później pochwalić przed znajomymi, gdzie to się nie bumelowało. Jako że pospolity ze mnie człowiek, to i radochę sprawiają mi pospolite przyjemności. W tym przypadku jest to kupowanie pamiątek. Kiedyś były to np. miniaturka tężni z Ciechocinka, ciupaga z Zakopca, rafandynka z Helu...

Dziś są to magnesy na lodówkę. Z organizowanej przez w.w. Biuro Podróży wycieczki przywiozłem takowych aż 13, ponieważ była to wyprawa z serii „w jak najmniej dni zobaczyć jak najwięcej, za jak najmniejsze pieniądze”. Wracając do magnesów, to wiecie, jak to z nimi jest, kiedy umieścimy je w miejscu docelowym, tworzy nam się na lodówce niezły harmider. Melanż zupełnie do siebie niepasujących: kolorów, obrazków, zdjęć, wymiarów, napisów. Jednak z tymi trzynastoma nowymi jest inaczej, mimo różnorodności tworzą spójną całość i panuje między nimi harmonia.


Wodząc po nich wzrokiem, przypominają mi się opowieści przewodnika, który towarzyszył nam w tej podróży. Pan Artur z BP „Andrut” jest osobą tak genialną, że przedstawiane przez niego postacie i zdarzenia są tak plastyczne, że każdą z opowiastek można formować w dowolne kształty, rozumiane tylko dla siebie. Przykład to np. „Babka w Czapce". Możemy wczuć się w żywot goryla, ale może to być również opowieść o facecie. Przez chwilę myślałem nawet, że chodzi o milicyjną pałkę -blondynę. Tak moi mili ulepiłem sobie w głowie pałkę! Taka właśnie jest ta Arturowa glina-niczym glina z Biskupina (pamiętacie lepienie tych garnków?). Bohaterowie są tak przerysowani, że aż żywi! Dosłownie i w przenośni. Są Tu i teraz, wychodzą do nas... Słuchając „Ciocia W Gablocie” mam przed patrzałkami swoją ciotkę nomem omen Gienię, a w sumie to nie Gienię, której to prawdziwe imię poznaliśmy dopiero po jej śmierci, załatwiając formalności związane z pogrzebem. W historii przytoczonej przez Pana Artura mowa była o wieku cioci, ale skala ezoteryczności w obu przypadkach jest wręcz identyczna. Takie ciotki to producentki największych i najbardziej skrywanych rodzinnych tajemnic. Nawet jeśli przypadkiem znalazłby się dowód osobisty czy akt urodzenia takiej delikwentki, to czort wie, czy zawierałby on prawidłowe dane. Łatwiej odnaleźć skarb Azteków niż rozgryźć nasze ciotki, no i Temidy nie trzeba w to angażować.


Pan Artur okazał się też wszechwiedzącym naukowcem, który w trakcie tak naprawdę dość krótkiego wyjazdu obalił teorię ewolucji! Tak Drodzy Państwo, dowiedziałem się, że goryl pochodzi od bociana! A jak wiadomo człowiek przecież od goryla, czyli prawidłowa kolejność wygląda następująco: bocian-goryl-człowiek. I ja w to wierzę!


Nie będę Wam zdradzał wszystkich szczegółów, abyście sami sprawdzili i skorzystali z oferty BP „Andrut”, ale żeby zachęcić Was bardziej, napiszę coś jeszcze. Moje kubki smakowe wspominają wciąż kanapki konsumowane pod kościołem Santa Croce („nie da się żyć samą nadzieją, trzeba i chleba czasami zjeść...”), popijane Prosecco, które lało się we Florencji niczym woda z armatki wodnej podczas derbów Łodzi kilkanaście lat wstecz*. Więcej grzechów nie pamiętam i dalszej części tamtego dnia również. Obudziłem się dopiero w Polsce, pod pomnikiem Leonidasa z Rodos, znaczy się Jaśka z Poronina. Znajduje się on niedaleko skoczni mamuciej nazwanej rzecz jasna jego imieniem, na jego cześć! Wisła ma Małysza, Poronin ma Jaśka. Adam był dekarzem, skoczkiem, rajdowcem, teraz jest działaczem. Jasiek atleta, alimenciarz, skoczek, muzyk a może i poeta? I Kto jest lepszy? Kto ma więcej tytułów, he?

Co do talentów to tylko jeden człowiek może posiadać ich więcej. Bardziej uniwersalny może być tylko Pan Artur Andrus - przewodnik, którego praca zasługuje na każdą ocenę powyżej Trójki ;)

Pamiętajcie jak gdzieś jechać to tylko z BP „Andrut”.
Fujisawa, Sokratesa 18, klatka II.

*jedzenie i picie do oporu dostępne po wykupieniu opcji all inclusive.

Zdjęcie - Artur Andrus
Linki do albumu: Spotify Tidal 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 przez wielkie M