Porysowany vinyl



Nowy York lat siedemdziesiątych, rock and roll, Martin Scorsese i Mick Jagger, jako producenci, wydane 100 milionów dolarów na pierwszy sezon... pierwszy i ostatni - na szczęście.
Miało być drugie „Kasyno” osadzono w świecie muzyki wyszedł chłam pokroju "Wilk z Wall Street". Początek zapowiadał się nieźle, ale z odcinka na odcinek było coraz słabiej. Ostatnie epizody były już tak bardzo żenujące... Przemogłem się i oglądałem tylko dla mistrzowskiej muzyki. Zamiast świetnego nowatorskiego serialu dostaliśmy 10 odcinków „Wilczka z Wall Street". Wydaje mi się, że jeśli ktoś chcę pooglądać naćpanych ludzi woli „Las Vegas Parano”, a jeśli chce porno to włącza... porno :D
Nie pomogła nawet urodziwa Olivia Wilde czy fikcyjny zespół Nasty Bits, którego frontmanem zagrał James Jagger. Swoją drogą Nasty Bits to jeden z niewielu pozytywów tego „serialu". Polecam ich numery, jak i oba soundtracki, które ukazały się w zeszłym roku. Pierwszy z tych to moja dzisiejsza propozycja.

Serial „Vinyl” NIE ! Ścieżka dźwiękowa serialu „Vinyl” TAK !

PS Uwielbiam i szanuję twórczość Martina Scorsese(pomijając "Wilka" i "Vinylka").

https://open.spotify.com/album/3K6FbYh9Hlet8XXryMuqPc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 przez wielkie M